O rowerzystkach*

Fenomen na skale światową, no może przesadzam, powiedzmy że na skalę europejską – rowerzystki w wieku ‚podeszłym’ na naszych drogach.

Niegdyś dziwiłem się kolegom kierowcom klnącym na rowerzystów, w sumie taki rowerzysta to normalny użytkownik drogi , do dziś im się dziwi, ale dziwię się mniej. Od jakichś dwóch lat poruszam się na co dzień samochodem i doznałem wielu urazów psychicznych związanych z kamikaze-rowerzystkami.

Już standardem dla mnie stało się skręcanie z drogi podporządkowanej w prawo wprost na drogę nadrzędna, babcie nie zdają sobie sprawy, że lada moment ktoś im może zrobić z d… garaż, i zmasakrować zawieszone na kierownicy dwudziesto-kilogramowe siaty z zakupami i tak już nadszarpnięte ciągłym wkręcaniem się w szprychy koła. Rowerzystka skręca i zajmuje pół pasa ściągnięta kołyszącymi się siatami, ja w pilnym odruchu ominięcia jaj hamuje z piskiem opon lub wymijam ledwo mieszcząc się obok jadącego z naprzeciwka samochodu.

Przykładów jest kilka i wręcz nie chce mi się o nich pisać, ale ostatnio widziałem scenkę która prawie pozbawiła mnie życie. Nie, to nie mi rowerzysta wpadł pod koła, ale zwijając się ze śmiechu za kierownicą prawie zjechałem z drogi, do rzeczy…

Jadę sobie kulturalnie do klienta patrze na drogę (ta czasami patrzę prowadząc) a tu z naprzeciwka hula sobie jakaś rowerzystka sygnalizując skręt w lewo (no normalnie wystawiła rękę jak to niektórzy rowerzyści mają w zwyczaju), samochód jadący za nią zwolnił i wlecze się przez jakieś 30 metrów bo Pani jest ostrożna(hura ostrożna rowerzystka i zna przepisy!), ja mimowolnie też zwalniam i obserwuje kątem oka(ostrożna czy nie wolę sobie samochodu nie powyginać) i tu właśnie zacząłem ryczeć ze śmiechu, Pani schowała rączkę i kulturalnie skręciła, tyle, że w drugą stronę. Może się to teraz nie wydawać śmieszne, ale mnie zbiło z nóg.

Sytuacje takie może nie zdarzają się w wielkomiejskich dżunglach, gdzie staruszki z zakupami na rowerkach nie mają bytu, ale w moim 15-sto tysięcznym miasteczku niestety tak i z tego miejsca chciałbym pozdrowić te wszystkie Panie i życzyć szczęścia w ruchu drogowym.

*Tytuł odnosi się głównie do rowerzystek, ale tyczy się też nielicznego grona panów.

Reklamy

2 Responses to O rowerzystkach*

  1. Hag pisze:

    omamo Agro zrobił bloga 😀

  2. agron pisze:

    Ojeju no, se niech każdy zakłada co chce. Kiedyś pisałem pamiętnik a teraz mam bloga, lubie popisać głupoty i tyle.
    Po prostu dodaj do ulubionych i zaglądaj codziennie 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: